Subiektywnie o książkach. I nie tylko.
Blog > Komentarze do wpisu

Nieodgadniony, niezbadany, nieznany

  Tytuł: Okładka książki Paryski EkspresParyski ekspres

  Autor: Georges Simenon

  Wydawnictwo: W.A.B.

  Liczba stron: 167

  Cena: 34,90 zł

  Oprawa: twarda



 

 

 

 

 

Zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi, że istnieją pewne pary powiązanych ze sobą wielkości, których nie da się zmierzyć symultanicznie z dowolną dokładnością. Dla przykładu nie jest możliwe wyznaczenie precyzyjnego położenia elektronu przy równoczesnym podaniu jego dokładnego pędu. Dzieje się tak ponieważ starając się określić, gdzie znajduje się elektron, przy użyciu odpowiedniego narzędzia pomiarowego, np. mikroskopu, jednocześnie oddziałujemy na badany obiekt. Zwiększając moc, czyli zdolność rozdzielczą naszego mikroskopu, posługujemy się światłem o coraz mniejszej długości fali, co powoduje silniejsze zderzanie fotonów z elektronami (tzw. efekt Comptona), w rezultacie czego następuje większe zaburzenie ruchu elektronów – pęd interesującego nas elektronu ulega więc zmianie. Okazuje się, że reguła ta stworzona przez niemieckiego uczonego Wernera Heisenberga na potrzeby fizyki kwantowej może znaleźć zastosowanie również w dziedzinie studiów nad ludzką psychiką. Do takich refleksji udało mi się dojść po lekturze książki Paryski ekspres autorstwa Georges’a Simenona.

Georges Simenon to jeden z najpopularniejszych pisarzy belgijskich, który stworzył wszystkie swoje dzieła w języku francuskim. Nie do końca ceniony przez krytykę za życia, które przypadło w latach 1903 – 1989, obecnie uchodzi za swoisty symbol literatury. Największy rozgłos przyniosły Simenonowi książki o komisarzu Maigret, nieustraszonym śledczym, rozwiązującym kolejne kryminalne zagadki. Stanowią one filar popularności autora. Ale za pozycje świadczące o wielkości Simenona, w których objawia on pełnię swojego pisarskiego talentu, uchodzą jego powieści psychologiczno-obyczajowe, do których zalicza się znana mi już Wdowa Couderc oraz omawiany Paryski ekspres. Sięgając po tę formę literacką Simenon brał na warsztat człowieka, postrzeganego jako jednostkę egzystującą w ogromnym, ale ślepym i niemym społeczeństwie, rozbierając go na części pierwsze, starając się dociec jego natury. Na przykładzie Wdowy Couderc oraz Paryskiego ekspresu można przy tym zauważyć tendencję do korzystania z mocno eksploatowanego przez autora gatunku, jakim jest powieść kryminalna. Simenon chętnie sięga po kreacje morderców, starając się zgłębić ich psychologię, szczegółowo przedstawić okoliczności, w jakich wstąpili na drogę zbrodni oraz precyzyjnie odtworzyć przemiany, zachodzące w ich psychice po dokonaniu czynów ostatecznych i nieodwracalnych, które raz na zawsze zmieniają, a przez to determinują całe ich życie.

Głównym bohaterem Paryskiego ekspresu jest Kees Popinga, niespełna czterdziestoletni Holender, mieszkaniec Groningen, przykładny mąż oraz troskliwy ojciec dwójki dorastających dzieci. Pan Popinga, przynajmniej na początku powieści, może uchodzić za wzór cnót wszelakich. Szerokim łukiem omija bary oraz szynki, w których serwowany jest alkohol, dzielnie przeciwstawia się fizycznym żądzom i to na tyle skutecznie, że nigdy nie zaszedł do domu publicznego, by rozkoszować się ciałem obcej kobiety. Ponadto w firmie Juliusa de Costera zarabia całkiem pokaźne kwoty, które pozwalają mu otoczyć troskliwą opieką swoją najbliższą rodzinę. Pan Popinga mieszka w luksusowej dzielnicy, w której posiada ogromną willę. Na utrzymaniu ma również służbę, jest członkiem klubu szachowego, w którym regularnie spotyka całą śmietankę towarzyską zacnego miasteczka. Spędza wieczory w cieple domowego ogniska, paląc kosztowne cygara, prowadząc błahe konwersacje z panią Popinga, doglądając nauki swoich pociech. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zmącić spokoju, który w życiu pana Popingi gości już od 16 długich lat.

Tymczasem, niespodzianie nadciąga chłodny, zimowy wieczór, który diametralnie zmienia losy tego ustatkowanego dżentelmena. Dość powiedzieć, że na skutek kilku słów swojego pracodawcy, Juliusa de Costera młodszego, główny bohater zrywa ze swoim dotychczasowym życiem, popełnia zbrodnię i pierwszym napotkanym nocnym pociągiem udaje się do Paryża. Czytelnik towarzyszy panu Popindze w onirycznych, grudniowo-styczniowych wędrówkach paryskimi ulicami, wśród których stara się on skryć przed ścigającą go policją.

Georges Simenon w książce Paryski ekspres pokusił się o stworzenie swoistego studium człowieka, który zostaje doprowadzony do granic ostateczności i które to granice decyduje się w końcu przekroczyć. Popinga pod wpływem jednego impulsu staje się osobnikiem nie związanym z nikim, ani z niczym, z żadną ideą, przedmiotem, miejscem. Zaczyna on prowadzić samotną walkę, zarówno z poszukującymi go organami sprawiedliwości, z prasą, która pisze o nim różne, często mającego niewiele wspólnego z prawdą, artykuły, czy z psychiatrami, starającymi się dociec motywów jego postępowania. Pan Popinga nie kieruje się przy tym żadnym wzniosłym celem. Jego działania są doraźne, wynikają z potrzeby chwili, są konsekwencją stanów poprzednich, determinujących ściśle kolejne posunięcia. Pan Popinga kluczy, krąży, rozgrywa wielką partię na ulicznej szachownicy Paryża, której stawką jest możliwość ucieczki przed nużącą przeszłością.

Popinga w pewnym sensie przypomina bohatera powieści Amosa Oza pt. Spokój doskonały. Holendra, podobnie jak i mieszkańca żydowskiego kibucu trapi uczucie niepokoju, chęci działania, przejawiającego się w zerwaniu całej pajęczyny codzienności, która coraz ciaśniej oplata jego osobę. W obu przypadkach rutyna okazuje się męcząca, przytłaczająca, dosłownie dusi i tłamsi ona obu mężczyzn. W walce z nią pomaga panu Popindze szef, za sprawą którego w jednej chwili oddaje się niewypowiedzianemu jak dotąd marzeniu, by kompletnie odmienić swoją egzystencję, stać się kimś zupełnie innym. Ale kim?

Dotychczasowy pan Popinga wypalił się do cna. Z roli jaką przyszło mu zagrać, porządnego i honorowego pracownika, wzorowego męża, kochającego tatuśka, nie da się już absolutnie nic wycisnąć. Naczynie mające kształt i postać pana Dopingi przepełniło się miałką treścią, której kolejne porcje zaczęły się wylewać. Bohater wyrusza zatem w swoistą wędrówkę, która być może jest poszukiwaniem nowej formy, w jaką ten mógłby się wcielić. Ale póki co, pan Popinga stanowi wyłącznie bezładną mieszaninę cząsteczek, która nie ma stałego kształtu, a którą targa prawdziwa burza sprzecznych emocji. Swoistym symbolem zerwania z wcześniejszym życiem jest nocny ekspres, do którego zresztą bohater od zawsze miał pociąg. Spowity cieniem skład z przedziałami, skrywającymi ludzi, sunących gdzieś w gęsty mrok razem ze swoimi sekretami i tajemnicami jest swoistym uosobieniem wolności, do której powinien zabrać również pana Popingę. Tymczasem okazuje się, że bohater oswobadzając się z pęt jednego schematu, wpada w następny. Z porządnego obywatela, szanowanego człowieka, umęczonego codziennym życiem staje się zboczeńcem z Amsterdamu, na którego poluje cała francuska policja. Jednocześnie media chętnie ferują wyroki na temat jego stanu psychicznego na podstawie kilku zdawkowych informacji, do których udało im się dotrzeć, przypinając mu łatkę paranoika oraz maniaka.

Poznając przypadek pana Dopingi, widać wyraźnie, że każdy, nawet na pozór najzwyklejszy i najpospolitszy człowiek stanowi uosobienie ogromnej tajemnicy. Otoczenie, które podobnie jak i on sam nie jest w stanie jej zgłębić, posługuje się uproszczeniami oraz schematami, mającymi w racjonalny sposób wyjaśnić dane zachowania. A kiedy wyczerpują się już wszelkie możliwości logicznej interpretacji postępowania danego osobnika, ochoczo sięga się po ostateczne wyjście, czyli uznanie go za człowieka chorego psychicznie. Simenon w ciekawy sposób uzmysławia czytelnikowi, że ów sekret, który skrywa w sobie pojedynczy ludzki osobnik nie jest możliwy do całkowitego i zupełnego rozwikłania. Z jednej strony podmiot rozważań, czyli człowiek, nie może wyjść poza ramy samego siebie, czyli niejako wyzbyć się własnej osobowości, by z odpowiedniej perspektywy spojrzeć na własne działania, tak by możliwa była jak najprecyzyjniejsza i możliwie bezstronna ich analiza. Człowiek, badając samego siebie, zawsze skażony będzie uczuciami, żywionymi względem własnej osoby w znacznie większym stopniu niż postronny obserwator. Z drugiej zaś strony, jedynie ów podmiot badań posiada odpowiedni zapas wiedzy na temat własnych uczuć, odczuć, bodźców, czy to w postaci samoświadomości, czy zdolności do autoanalizy. Postronny obserwator nigdy nie pozna całej gamy uczuć danego człowieka, tak, by wyczerpująco wypowiedzieć na temat jego psychiki, motywacji, etc. Natura ludzka jest więc niczym natura elektronu, której zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga nie jesteśmy w stanie w pełni określić. Do jej pełnego poznania konieczna byłaby odpowiednia perspektywa oraz całkowita znajomość odczuć badanej osoby – jest to zatem para wielkości, których nie możemy jednocześnie osiągnąć z największą możliwą dokładnością.

Książka Paryski ekspres to w moim odczuciu znakomita lektura. Autor umiejętnie posłużył się pewnymi elementami, charakterystycznymi dla powieści kryminalnej, takimi jak zbrodnia, ofiara, czy zabójca wraz z drepczącym mu po palcach komisarzem, których użył do stworzenia znakomitej powieści psychologicznej. Książka nie jest natomiast klasycznym kryminałem, bowiem winny jest znany czytelnikowi od momentu popełnienia przestępstwa. Zamiast sztampowej zgadywanki, typu kto zabił, Simenon postawił na głęboką analizę uczuć mordercy, starając się możliwie jak najlepiej przedstawić meandry jego psychiki. Uważam, że swoisty eksperyment literacki, którego dopuścił się Belg w pełni się udał. Zapraszam zatem do wspólnej podróży Paryskim ekspresem. Zapewniam, że wyprawa będzie ciekawa oraz satysfakcjonująca.

P.S. Tę fascynującą pozycję udało mi się nabyć w sieci Składnic Taniej Książki Dedalus za jedyne 12 zł. Oto kolejny dowód, że naprawdę wartościową literaturę można nabyć za mniej niż 20 zł.

czwartek, 17 października 2013, zielony_sznurek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
vysotsky
2013/10/18 10:55:49
Autor to prawdziwe rewolwerowe pióro, choć oczywiście nie jest rekordzistą płodności literackiej. Przy okazji, jak wskazuje Twoja recenzja, jest kolejnym przykładem, iż można dużo o i dobrze. Chyba nigdy po niego nie sięgałem, przynajmniej nie przypominam sobie, ale teraz zapamiętam, że warto kiedyś spróbować.

Mała uwaga - niespełna 20 to może być 18, ale na pewno nie 12. Mam nadzieję, że nie uraziłem. Wiem, że niespełna to ładne słowo, ale jednak język przede wszystkim powinien dokładnie oddawać myśl. I tak ludzie mają problemy z wzajemnym zrozumieniem, więc nie pogłębiajmy tych kłopotów przyzwyczajając się do używania wyrazów niezgodnie z ich znaczeniem.

Pozdrawiam serdecznie :)
-
Gość: Ambrose, *.debica196.tnp.pl
2013/10/18 12:03:12
Ano, na szczęście jakoś czasami chadza w parze z ilością. Chociaż przyznam, że póki co znam twórczość Simenona, zahaczającą o powieść psychologiczną.

Tak, "niespełna" to chyba trefne słowo. Trochę nieprecyzyjnie sformułowałem moją myśl - chodziło mi o to, że wartość 20 zł to suma graniczna, do której w mojej opinii książka, szczególnie ładnie wydana i w twardej, porządnej oprawce zalicza się jeszcze do stosunkowo tanich.
-
Gość: Małgośka, *.dynamic.chello.pl
2013/10/18 17:55:43
Chyba zacznę się wstydzić, zawsze tu piszę, że jeszcze tego nie czytałam;)
Ale naprawdę doceniam to, że znajduję u Ciebie tak wartościowe rzeczy.

Co do kupowania dobrych książek w niskich cenach, to ja chyba muszę odsubskrybować (piękne słowo, prawda?) Świat czytników, bo drań wepchnie mnie w niechybne bankructwo! Codzienne wiadomości o kolejnych promocjach ebooków to coś, czego ja ze swoją słabą wolą absolutnie nie powinnam czytać!
-
dofifi
2013/10/19 22:21:33
Na fizyce kwantowej znam się jak pies na jeżach... Postanowiłam jednak, że może się czegoś dowiem, jeśli przeczytam dzieciom trylogię Hawkinga o Jerzym. Wprawdzie zacznę od wiedzy o kosmosie, ale cóż... "Paryski ekspres" bardzo mnie intryguje, bo sama chętnie bym popełniła pierwszą lepszą zbrodnię, żeby tylko znaleźć się w tym mieście.
-
Gość: Ambrose, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/10/20 00:56:43
Małgośko - ale czego się tu wstydzić? Tyle jest książek, że nie ma opcji, aby znać je wszystkie. Ja na Twoim blogu również b. często czytam o powieściach, których nie miałem okazji przeczytać :)

Dofifi - fizyka kwantowa to całkiem ciekawa sprawa, z której odkryć korzysta również literatura. Choćby przypadek tzw. "kota Schrödingera" (Erwin Schrödinger to również b. ważna postać dla mechaniki kwantowej) - nawiązuje do niego T. Pratchett w "Ostatnim bohaterze", czy Dan Simmons w "Endymionie" :) Simenon natomiast milczy w tym temacie, ale serwuje za to czytelnikowi b. dobrą prozę psychologiczną, której lwia część akcji rozgrywa się właśnie w Paryżu :)
-
miqaisonfire
2013/10/20 10:37:18
Och, przeczytałeś książkę Simenona, jak fajnie :) Ja na razie czytałam tylko "Pierwsze śledztwo Maigreta", bo naszym obowiązkiem było przeczytanie jednego kryminału tego belgijskiego pisarza :) A że były króciutkie, to się fajnie czytało :)
-
dofifi
2013/10/20 17:33:33
Uff - nie jest ze mną aż tak źle. O przypadku "kota Schrödingera" naczytałam się zwłaszcza u Prachetta. Nie dość, że czegoś się nauczyłam, to jeszcze uśmiałam do łez...
-
minstrelboy
2013/10/20 19:51:56
Witam, tutaj Tomek z "Instrumentów samotności."

Zajrzałem, bo stąd zajrzano, i powiem jedno - też bardzo lubię śródziemnomorskiego Picassa.

pzdr
-
Gość: Ola, *.play-internet.pl
2013/10/21 08:14:41
Wezmę pod uwagę, zaintrygowała mnie ta fizyka w literaturze:) Pozdrawiam
-
Gość: Kamil, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/10/22 18:07:18
Witam,

dziękuje za komentarz, który wywołał u mnie duży uśmiech, gdyż rzadko ktoś komentuje moje recenzje ;)

Nigdy nie miałem do czynienia z tym autorem. Myślę, że pora rozejrzeć się za Jego książkami.

Pozdrawiam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Co czytać?

Co czytać?

DużeKa

Lubimy Czytać

Wielka Rzeczpospolita