Subiektywnie o książkach. I nie tylko.
Blog > Komentarze do wpisu

A imię jego ...

Okładka książki Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa

  Tytuł: Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa

  Autor: Haruki Murakami

  Wydawnictwo: MUZA S. A.

  Liczba stron: 350

  Cena: 44,99 zł

  Oprawa: twarda





 



 

Wiara, że liczby oprócz konkretnej wartości matematycznej, kryją w sobie dodatkowe treści i znaczenia jest niemal tak stara jak ludzkość. Numerologia, czy symbolika liczb stanowiły integralną część niejednej cywilizacji, a i dzisiaj cieszą się one niesłabnącą popularnością. Dla przykładu cyfra 5 uważana jest za liczbę człowieka – każdy z nas posiada 5 palców, zarówno u rąk jak i u nóg oraz 5 zmysłów. Starożytni Grecy wiązali cyfrę 5 z harmonią świata, złożonego z 5 żywiołów. Dla Hindusów cyfra 5 nieodzownie łączyła się z 5 elementami, stanowiącymi istotę człowieczeństwa, do których należą substancja cielesna i powiązane z nią poszczególne zmysły, zbiór uczuć, obejmujący wszelkie odcienie emocji, świadomość, czyny i idee nimi kierujące oraz zasoby umysłowe, ściśle powiązane z inteligencją i mądrością. Cyfra 5 odgrywa również niepoślednią rolę w najnowszej książce Harukiego Murakamiego.

Haruki Murakami, urodzony w 1949 roku w Kioto, to popularny japoński pisarz, eseista oraz tłumacz literatury amerykańskiej. W latach 1968-1975 studiował teatrologię na Wydziale Literatury tokijskiego Uniwersytetu Waseda. Debiut literacki zaliczył w wieku 30 lat. W roku 1985, czwarta w dorobku książka zatytułowana Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland przyniosła Murakamiemu nagrodę im. Jun'ichirō Tanizakiego. Od roku 1987, za sprawą powieści Norwegian Wood, twórczość Harukiego Murakamiego stała się znana i ceniona praktycznie na całym świecie, w szczególności na Zachodzie Europy oraz w Stanach Zjednoczonych. Ostatnimi czasy pisarz jest regularnie wymieniany w gronie faworytów do literackiej nagrody Nobla, a każda nowa pozycja, która wyjdzie spod ręki Japończyka wyczekiwana jest przez środowiska czytelnicze z zapartym tchem. Moja przygoda z literaturą Kraju Kwitnącej Wiśni rozpoczęła się od powieści Kafka nad morzem, autorstwa Murakamiego właśnie, dlatego dałem się ponieść euforii i zdecydowałem się sięgnąć po najnowsze dzieło japońskiego literata, by poznać Bezbarwnego Tsukuru Tazakiego i lata jego pielgrzymstwa.

Tytułowy bohater książki, Tsukuru Tazaki to trzydziestosześcioletni kawaler, zamieszkały w Tokio, trudniący się skomplikowaną sztuką budowy dworców kolejowych. To ułożony i kulturalny człowiek, wiodący na pozór spokojne życie, na horyzoncie którego nie widać żadnych gwałtownych sztormów. Ale serce Tazakiego skrywa głęboką ranę, która mimo upływu czasu zabliźniła się jedynie powierzchownie. Pochodzący z Nagoi Tsukuru, uczęszczając do liceum w rodzinnym mieście, stanowił jedno z ogniw grupy piątki przyjaciół. Dwoje dziewcząt oraz trójka chłopców tworzyło harmonijną budowlę, której jak się wydawało nic nie mogło zniszczyć. Po ukończeniu szkoły średniej wszyscy, z wyjątkiem Tazakiego postanowili kontynuować edukację w Nagoi. Jedynie Tsukuru, kierując się chęcią nauki pod okiem najlepszego specjalisty od konstruowania dworców, wyłamał się z kręgu decydując się na studia w Tokio. Bliskie kontakty całej piątki nie uległy zatarciu. Tsukuru, kiedy tylko nadarzyła się okazja wracał do Nagoi, by jak najwięcej czasu spędzać z przyjaciółmi. Sytuacja diametralnie zmieniła się na drugim roku studiów. Pozostała czwórka, zupełnie nagle i bez ostrzeżenia postanowiła zerwać wszelkie kontakty z głównym bohaterem. Bez słowa wyjaśnienia, zdecydowanie i nieodwołalnie Tsukuru Tazaki został wydalony z paczki, z którą tak mocno był związany. Poczucie separacji oraz nieodwracalnego zerwania nici tak cennej znajomości wzmagał fizyczny dystans, dzielący Tokio od Nagoi. Tsukuru Tazaki pogrążył się w marazmie i apatii. Rozpacz spowodowała, że młody człowiek utknął w bagnie bierności, nie mając sił nawet na to, by wyjaśnić, co stało się powodem raptownego wykluczenia. Myśli Tsukuru zaczęły nieodzownie krążyć wokół śmierci, ale niemoc również i tu nie pozwoliła wykonać ostatecznego kroku, dzięki czemu Tazaki uniknął samobójstwa.

Akcja powieści rozpoczyna się 16 lat po tragicznych dla Tsukuru wydarzeniach. Mimo upływu czasu, Tazaki przekonuje się, że trauma wywołana niesłusznym odrzuceniem w dalszym ciągu gości w jego sercu. Podświadomy lęk przed podobną krzywdą nie pozwala mu zbudować trwalszych relacji z drugim człowiekiem. Dlatego wiedzie on bardzo samotny, nieomal pustelniczy żywot. Ciszę zalegającą w jego mieszkaniu w centrum Tokio tylko od czasu do czasu przerywają słowa rozmowy, czy westchnienia rozkoszy, kiedy to Tazaki próbuje stworzyć nowy związek z kobietą. Jednak wysiłki głównego bohatera są z góry skazane na niepowodzenie. Wydarzenie z przeszłości, niezależnie od tego, jak głęboko Tsukuru stara się je ukryć, zakopać we własnych wspomnieniach, nieuchronnie rzutuje na całe jego życie. Momentem przełomowym okazuje się poznanie Sary Kimoto, kobiety, która wyczuwa problem, z jakim Tsukuru zmaga się od lat. Za jej namową, Tazaki wyrusza na spotkanie przeszłości – odwiedzając wszystkich z czwórki swoich przyjaciół, Tsukuru zamierza dowiedzieć się, co stało się powodem jego odrzucenia.

Śledząc poczynania głównego bohatera, razem z nim przekonujemy się, że czas jest rzeczą ciągłą i niemożliwy jest prosty podział na przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość. Wszystko splata się ze sobą nierozerwalnie, pozostając w ścisłym związku, wzajemnie na siebie oddziałując. Próby ucieczki od bolesnych wspomnień, odcinania ich od doczesnego żywota są próżne i daremne, ponieważ stanowią one integralną część tego, czym obecnie jesteśmy. Murakami uświadamia czytelnikowi, że te trudne momenty należy zaakceptować, poprzez zmierzenie się z nimi. Konfrontacja z demonami przeszłości jest kluczem do przyszłości, którą kreować będziemy świadomie, tak, że nie będzie ona tylko wypadkową kluczenia przed traumą, jaka nas prześladuje. Mimochodem Murakami prezentuje jak skomplikowaną istotą jest człowiek, jak wiele czynników składa się na jego osobowość, jak wiele rzeczy decyduje o jego charakterze, relacjach z innymi ludźmi. Jako jednostka ludzka nie możemy być zatem postrzegani w oderwaniu od środowiska, w którym egzystujemy, bez uwzględnienia wydarzeń, które przeżyliśmy.

W swojej prozie, Murakami chętnie posługuje się symboliką, której nie zabrakło również w najnowszym dziele. Czwórka przyjaciół jak również inni ludzie, odgrywający istotną rolę w życiu Tazakiego noszą w swoim nazwisku kolor. Paczkę z liceum tworzyli Niebieski, Czerwony, Biała, Czarna oraz Tsukuru Tazaki, który jako jedyny z całej piątki nie posiadał pseudonimu. Można stwierdzić, że Tsukuru właśnie w takich kategoriach rozpatruje siebie oraz swoich znajomych. Własną osobę uważa za nieatrakcyjną, nudną, nie mającą zbyt wiele do zaoferowania – jest zatem bezbarwny. Pozostali wiodą ciekawszy żywot, wnoszą więcej do grupy swoją niepowtarzalną osobowością, wyróżniają się charyzmą. Z biegiem czasu okaże się jednak, że to Tuskuru, którego imię można tłumaczyć jako budować, stanowił spoiwo, które w niemal idealnej harmonii łączyło całą piątkę. Wędrując w przeszłość razem z głównym bohaterem, czytelnik dowiaduje się, że Tsukuru niemal od początku uformowania się grupy odczuwał silne kompleksy, związane z własną przeciętnością i nijakością, które usilnie sobie wmawiał. Przez cały okres znajomości z czwórką przyjaciół towarzyszył mu intensywny lęk przed odrzuceniem, którego spodziewał się w każdej chwili. W szerszej perspektywie Murakami przedstawia zatem charakterystyczną dla człowieka obawę przed wykluczeniem, przed wyrzuceniem poza społeczny nawias. Jednocześnie autor zdaje się uzmysławiać, że w dzisiejszym świecie autentyczne więzy przyjaźni tworzą najczęściej młodzi ludzie. W miarę dorastania w sposób nieomal bezwiedny owe więzi ulegają rozluźnieniu, by niemal całkowicie zaniknąć. Dojrzały osobnik w pogoni za dobrze płatną pracą, koncentrując się na rozwoju własnej kariery zaczyna tracić z oczu drugiego człowieka, którego rola zostaje zdegradowana do funkcji zaspokajania fizjologicznych potrzeb. Brakuje czasu na głębszą refleksję, szczerszą, a przez to dłuższą rozmowę, stąd poczucie alienacji oraz doskwierająca samotność.

W powieści nie zabrakło także wątków muzycznych, z których słynie proza japońskiego literata. Motywem przewodnim Bezbarwnego Tsukuru TazakiegoLata pielgrzymstwa węgierskiego kompozytora Franciszka Liszta, które zresztą pojawiają się w tytule powieści. Główny bohater pragnąc skonfrontować się z niełatwą przeszłością również odbywa swoistą pielgrzymkę do miejsc, które wiążą się z ważnymi momentami jego żywota. Wyprawie w głąb własnej duszy, a więc psychicznej ekspiacji towarzyszy fizyczna wędrówka w poszukiwaniu zagubionej tożsamości, która nie kończy się na odwiedzeniu rodzinnego miasta. Zgodnie z etymologią słowa pielgrzym, które wywodzi się z greckiego terminu per-epi-demos, oznaczającego cudzoziemca, nierezydenta, Tsukuru Tazaki jest obcym elementem, nie związanym z żadnym miejscem, ani czasem, który musi zredefiniować swoją tożsamość, by na stałe zapuścić korzenie. Tsukuru prowadząc anonimową egzystencję w ogromnym Tokio przypomina uchodźcę, który zbiegł przed trapiącymi go problemami. Przeżyta trauma powoduje, że Tsukuru Tazaki sprawia wrażenie niemal zupełnie pustego naczynia o zbyt małej zawartości własnej osobowości i określonej indywidualności – to wyłącznie strzępek człowieka, który dopiero za sprawą prawdziwej miłości może odbudować nadszarpnięte poczucie własnej wartości.

Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa to w moim odczuciu bardzo dobra książka, chociaż wzbudza ona we mnie bardzo ambiwalentne odczucia. Przyznaję, że obiecywałem sobie po niej nieco więcej. Tuż po zakończeniu lektury odczułem lekki niedosyt i rozczarowanie. Obcując ostatnio z prozą takich japońskich mistrzów pióra jak Yukio Mishima, Kenzaburō Ōe czy Jun’ichirō Tanizaki oczekiwałem chyba od Murakamiego zbyt wiele. W najnowszym dziele popularnego Japończyka pojawiło się za dużo truizmów, które można było zdecydowanie lepiej zamaskować w fabule. Można przez to odnieść wrażenie, że niektóre zagadnienia zostały podane na tacy, nie zmuszając czytelnika do zbytniego wysiłku intelektualnego, celem ich odkrycia. Irytowały mnie również niektóre dialogi, prowadzone między bohaterami, które w pewnych momentach zaczynały przypominać wymiany złotych myśli oraz aforyzmów. Wydaje się ponadto, że Murakami w sytuacjach, w których powinien postawić na prostotę języka posługiwał się zbyt kwiecistymi sformułowaniami i na odwrót – gdy fabuła wymagała pewnego rodzaju zaciemnienia, autor tłumaczył wszystko aż do bólu, pozbawiając czytelnika radości, płynącej z samodzielnej refleksji. Reasumując, najnowsze dzieło Murakamiego jest produktem na wskroś popkulturowym. To przyjemna lektura, chociaż jej smak psuje fakt, że jest ona deserem na wpół przetrawionym.

 

Recenzja bierze udział w wyzwaniu czytelniczym:

Wyzwanie czytelnicze Czytam Murakamiego

poniedziałek, 16 grudnia 2013, zielony_sznurek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Dominika S., *.insport.pl
2013/12/17 09:33:33
Czytałam dwie książki Murakamiego jak na razie - "Norwegian Wood" i "Przygodę z owcą". Do końca jeszcze nie wiem czy lubię jego pisarstwo czy nie. Czasami zastanawiam się czy nie ma w nim nic niezwykłego, czy to po prostu ja nie umiem tego dostrzec. W każdym razie nie porzucam znajomości z powieściami Murakamiego. Ale na najnowszą jeszcze przyjdzie czas, bo na półce czeka "Tańcz, tańcz, tańcz".
-
vysotsky
2013/12/17 11:47:47
Już dawno nie skrytykowałeś prozy japońskiej produkcji. Może lekki przesyt? ;)
-
owarinaiyume
2013/12/17 20:57:06
Cenne spostrzeżenia!
"Obcując ostatnio z prozą takich japońskich mistrzów pióra jak Yukio Mishima, Kenzabur e czy Junichir Tanizaki oczekiwałem chyba od Murakamiego zbyt wiele." - zdecydowanie zbyt wiele. Murakami jest - w moim odczuciu - bardziej popkulturowy, postmodernistyczny. Jego twórczość jest interesująca, ale nie jest wybitna - jak w przypadku Mishimy, Kawabaty, Tanizakiego czy Akutagawy. e również prezentuje inny (lepszy) poziom pisarstwa. Stąd zapewne Twoje rozczarowanie.
-
Gość: dziejaszek, *.augustow.mm.pl
2013/12/17 22:30:12
Od Murakamiego czytałem tylko tę książkę o bieganiu, tytułu nie pamiętam. Nie była zła, ale chyba nie dokończyłem z tego co pamiętam. Do tej pory nie sięgnąłem po inne jego utwory, jednym z powodów było chyba to, że jakoś podświadomie podejrzewam go o tę popkulturowość o której piszecie. Ale kiedyś trzeba będzie się o tym przekonać na własnej skórze, zwłaszcza, że na półce mam "Norwegian Wood" i "Zniknięcie słonia".
-
dofifi
2013/12/17 23:01:31
U Murakamiego też mnie denerwowały dialogi. Ale widać pisarz ma taką manierę, albo może w japońskiej kulturze ludzie tak do siebie mówią?
-
Gość: malutka_ska, *.czeladz.vectranet.pl
2013/12/19 09:02:08
Jeszcze nie miałam okazji czytać prozy Murakamiego, więc trudno mi się wypowiadać na temat konstruowanych przez niego dialogów. Mam jednak nadzieję, że to rozczarowanie najnowszą jego książką nie jest u Ciebie zbyt duże i przedstawisz mi jeszcze opinie na temat innych jego dzieł. :)
-
Gość: Ambrose, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/12/19 18:33:10
Dominiko - ja też mam pewnego rodzaju problem z Murakamim. Jego "Kafka nad morzem" bardzo mi się podobał, ale "Bezbarwny Tsukuru Tazaki" okazał się pewnego rodzaju rozczarowaniem, chociaż i tę powieść uważam za udaną oraz intrygującą. Zamierzam zapoznać się z kolejnymi przedstawicielami prozy tego artysty i być może wtedy uda mi się wyrobić bardziej wyrazisty osąd :)

Andrew - ha, chyba nie, właśnie skończyłem "Zimową kwaterę" Tomojiego Abe i ta pozycja przypadła mi do gustu :)

Owarinai Yume - dzięki za miłe słowa :) Rzeczywiście, Murakamiego ugryzłem chyba od złej strony. Dosyć dawno temu czytałem "Kafkę nad morzem" kompletnie nie wiedząc, czego mogę się spodziewać i tamtą lekturę wspominam bardzo, bardzo dobrze :)

Dziejaszku - "O czym myślę, kiedy biegam" (poprawka po sprawdzeniu w Google: "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu"). Ja też mam jeszcze kilka pozycji Murakamiego na swoich półkach. Z niecierpliwością czekam na Twoje wrażenia po lekturach tego autora :)

Dofifi - ha, może jest trzecie wyjście i jest to wina tłumaczki? Faktem jest, że część rozmów wydawała mi się mocno sztampowa :)

Malutko - ale książka to nie tylko dialogi, a w dodatku nie każdy z nich jest zły :) Jest w niej poruszonych sporo ciekawych tematów, których wartości nie ujmują momentami mocno nienaturalne konwersacje bohaterów :)
-
Gość: Miqaisonfire, *.adsl.inetia.pl
2013/12/21 20:27:46
Kurczę, Ambrose! Mam teraz mętlik w głowie przez Twoją recenzję. Cieszę się, że wreszcie skusiłeś się na książkę Murakamiego (dostałam ją na mikołaja od koleżanki, także niedługo sama zabiorę się za jej lekturę). Jednak mimo wszystko nie wiem co myśleć. Muszę przeczytać tę książkę choćby po to, by porównać ją do innych dzieł Murakamiego, a Ciebie mogę poprosić, byś kiedyś w wolnej chwili przeczytał jego "Kronikę ptaka nakręcacza" i napisał recenzję. Ciekawi mnie, czy ta książka wywoła w Tobie inne odczucia. To moja ulubiona powieść jego autorstwa.
-
Gość: Ambrose, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/12/23 01:27:56
Miqa - ha, masz zatem dobry powód, by przeczytać tę książkę i osobiście przekonać się, jak do niej podchodzić. We mnie wzbudziła odczucia takie a nie inne :) Z "Kroniką ptaka nakręcacza" postaram się kiedyś zapoznać, chociaż póki co na mojej półce leżakują inne dzieła tego pisarza - seria "1Q84", zbiór "Zniknięcie słonia" oraz należąca do mojej dziewczyny powieść "Po zmierzchu" :)
-
Gość: Basia Pelc Z Czytelni, *.play-internet.pl
2013/12/23 14:12:02
Wspaniale, dziękuję serdecznie za dołączenie do wyzwania. Książka jeszcze przede mną. Nie mogę się doczekać.
-
Gość: Basia Pelc Z Czytelni, *.play-internet.pl
2013/12/23 14:15:48
Przeczytałam tylko część recenzji, bo nie chcę wiedzieć wszystkiego przed swoim przeczytaniem!! Przeczytam ją od desko do deski jak będę robić podsumowanie (co kilka miesięcy) i wybierać najlepszą recenzję, żeby nagrodzić tą najwspanialszą i która najbardziej podeszła mi do gustu. Pozdrawiam.
-
Gość: Basia Pelc Z Czytelni, *.play-internet.pl
2013/12/23 14:20:42
Ups, przepraszam za błędy :) córka uwiesiła się na mnie :D
-
Gość: Ambrose, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/12/23 22:05:56
Ja również cieszę się, że mogłem dołączyć do wyzwania. Zazwyczaj nie przepadam za tą formą dopingowania do lektury, ale w Twoim wyzwaniu podoba mi się niewielka ilość książek, które należy przeczytać w ciągu roku - 2 pozycje w żadnym razie nie sprawiają, że czuję się w jakikolwiek sposób ograniczony :)
Co do recenzji, to wydaje mi się, że możesz doczytać ją bez obaw do końca, bowiem nie zdradza nic z fabuły, zawiera jedynie moje wrażenia, płynące z lektury i próbę interpretacji tego dziełka :)
-
Gość: Basia Pelc Z Czytelni, *.play-internet.pl
2013/12/29 16:07:43
Ok, przeczytam, ale nie dzisiaj :))
-
Gość: Basia Pelc Z Czytelni, *.play-internet.pl
2014/01/02 12:11:37
Przeczytałam i powiem Ci, że jestem ciekawa jak ja ją odbiorę. Mam nadzieję, że przynajmniej podobnie do Ciebie i żeby nie była większym rozczarowaniem, niż się spodziewam :). Wspaniała recenzja, wyczerpująca.
-
2014/07/15 18:45:54
Murakami taki jest, ambiwalencja w uczuciach nie jest tutaj niczym obcym. Dla mnie ciężka do zrozumienia jest symbolika, np. czemu tak często podkreślane są spojlery samochodowe? Jeden z wielu obcych mi patentów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Co czytać?

Co czytać?

DużeKa

Lubimy Czytać

Wielka Rzeczpospolita