Subiektywnie o książkach. I nie tylko.
Blog > Komentarze do wpisu

Ostatnie promienie słońca, skrywające się za taflą oceanu

Okładka książki Szelest złotolitego brokatu

  Tytuł: Szelest złotolitego brokatu

  Autor: Hisako Matsubara

  Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

  Liczba stron: 206

  Cena: do nabycia w antykwariacie

  Oprawa: miękka





 

 

 

 

 

 

Emigracja, czyli opuszczenie granic własnej ojczyzny to z pewnością krok, który nie łatwo wykonać. W końcu człowiek nie na darmo porównywany jest do drzewa, które w miarę jak zapuszcza coraz dłuższe korzenie jest tym trudniejsze do przesadzenia. Przeprowadzka to jedna z bardziej stresujących sytuacji w życiu ludzkim, a cóż dopiero mówić o przypadku, gdy człowiek diametralnie zmienia swoje otoczenie, przenosząc się do zupełnie obcego kraju z jego nieznaną kulturą oraz równie tajemniczymi mieszkańcami. Nie jest łatwo rozpocząć zupełnie nowe życie budując je niemal od podstaw, bez fundamentów, jakie z pewnością stanowią więzy rodzinne, znajomość panujących realiów czy język, którym płynnie władamy. Trudy i problemy towarzyszące emigracyjnej egzystencji z pewnością zna z autopsji autorka Hisako Matsubara.

Hisako Matsubara to pochodząca z Japonii pisarka, która na co dzień mieszka w Niemczech. Urodzona w 1935 roku w Kioto w rodzinie kapłana shintoistycznego studiowała literaturą oraz religioznawstwo porównawcze w Japonii, teatrologię w USA, czy filozofię w krajach europejskich. Na początku lat sześćdziesiątych Matsubara osiadła w Niemczech, pracując jako dziennikarka oraz tłumaczka. W roku 1978 zadebiutowała jako pisarka napisaną po niemiecku powieścią Szelest złotolitego brokatu.

Utwór skupia się na dwóch interesujących kwestiach. Patrząc na nią z szerszej perspektywy, powieść to wnikliwy zapis zmian, jakie zaczęły gwałtownie zachodzić w Japonii w okresie epoki Meiji (1868 – 1912 r.), kiedy to Kraj Kwitnącej Wiśni skończył na dobre z polityką izolacjonizmu. Nastąpił burzliwy okres przemysłowego rozwoju, któremu towarzyszyła także kulturowa rewolucja. Tradycyjne układy społeczne oraz uświęcone od lat kulturowe normy starły się z zupełnie nowymi oraz jakże odmiennymi obyczajami, które przywędrowały z Zachodu, tj. z Europy oraz Stanów Zjednoczonych. Z kolei na bliższym planie czytelnik poznaje zawiłe losy japońskiej rodziny. Jednym z bohaterów jest przedstawiciel samurajskiego rodu Hayato. Owocem związku z żoną jest wyłącznie córka, Tomiko. Nie mogąc doczekać się potomka, ojciec Hayato postanawia zaadoptować młodego chłopca Nagayukiego, pochodzącego z dworskiej rodziny arystokratycznej, której chwała już dawno przeminęła. Nagayuki zostaje przybranym synem ojca Hayato, a niedługo po uzyskaniu pełnoletności, również mężem Tomiko. Młody człowiek, odkąd tylko trafił pod opiekuńcze skrzydła seniora znakomitego rodu wychowywany jest w tradycyjnym duchu samurajskim, który nie do końca zgodny jest z jego naturą. Jednak głębokie poczucie odpowiedzialności związane z rolą przybranego syna nakazuje Nagayukiemu ślepe posłuszeństwo wobec ojca Hayato – wszystko czego pragnie młody człowiek, to stać się godnym miana dziedzica. Ogromna determinacja, upór oraz samozaparcie umożliwiają ukończenie studiów prawniczych z wyróżnieniem, co z kolei wiąże się z możliwością podjęcia pracy w najlepszych japońskich koncernach, które często wysyłają swoich pracowników do USA. Stany Zjednoczone to symbol potęgi oraz sukcesu, a przy tym wzór, który Japonia pragnie naśladować. Wyjazd za daleki ocean z ramienia potężnej firmy to szczyt marzeń Nagayukiego, ale aby jego plan doczekał się realizacji, musi najpierw zyskać aprobatę ojca Hayato. Senior rodu akceptuje podróż syna do Stanów, chociaż obwarowuje ją surowymi warunkami – Nagayuki wzorem prawdziwego samuraja może liczyć wyłącznie na siebie samego. Musi zatem odrzucić wszystkie oferty pracy i udać się zza ocean na własną rękę, a nie jako szanowany pracownik jednej z japońskich kampanii. Ponadto na obczyźnie nie może mu towarzyszyć ukochana żona – w końcu u boku wojownika nie ma miejsca dla kobiecej słabości. Wyjazd Nagayukiego podyktowany jest również względami praktycznymi – majątek rodu Hayato topnieje z dnia na dzień. Ojciec Hayato, który w codziennym życiu kieruje się surowym samurajskim kodeksem stanowi idealną ofiarę dla sprytnych, przebiegłych, chytrych oraz bezlitosnych finansistów, maklerów czy spekulantów. Zatem celem Nagayukiego jest szybkie zdobycie fortuny oraz tryumfalny powrót do kraju, będąc odzianym w szeleszczące szaty ze złotolitego brokatu.

Utwór bardzo celnie prezentuje całkiem uniwersalne wyobrażenia na temat życia na obczyźnie oraz zagranicznych wyjazdów w celach zarobkowych. Autorka znakomicie przedstawia naiwne przekonanie, że emigracja jest niemal równoznaczna z kuferkami pieniędzmi, jak gdyby w USA, czy gdziekolwiek indziej banknoty rosły na drzewach, a cały wysiłek sprowadzał się do tego, by je zebrać. Stąd baczne przyglądanie się każdemu, kto tylko wrócił z obcych ziem – wyszukiwane są wszystkie, nawet najbardziej absurdalne oznaki bogactwa, dowody dorobienia się i zbicia pokaźnego majątku. Mocne zęby u siedemdziesięciolatka – zapewne sztuczne, a więc bardzo kosztowne. Podróż z pięcioma marnie prezentującymi się, nadgryzionymi zębem czasu kuframi – niepozorne opakowania z pewnością skrywają bogatą zawartość, pieniądze bądź wartościowe przedmioty. Zaskakująca jest zatem ogromna nieczułość, obojętność, albo raczej bezrefleksyjność – niemal w ogóle nie podejmowana jest kwestia poczucia wyobcowania, głębokiej izolacji, jakie muszą towarzyszyć osobie opuszczającej własną ojczyznę, przynajmniej w przeciągu kilku pierwszych miesięcy w zupełnie nowym środowisku. Tak jakby sfera przeżyć duchowych została zepchnięta na drugi plan, ustępując miejsca kwestiom materialnym.

Hisako Matsubara na podstawie losów innych emigrantów dobrze ukazała również swoistą pułapkę, jaką stanowią wysokie oczekiwania naszych bliskich. Schemat prezentuje się bardzo podobnie – ludzie wyjeżdżają za chlebem z myślą o szybkim zbiciu majątku i równie błyskawicznym powrocie do kraju. Tymczasem po dotarciu na miejsce okazuje się, że realizacja pozornie prostego planu wcale nie jest przedsięwzięciem najłatwiejszym. Mijają kolejne lata, a kwota jaką udało się uzbierać wciąż nie jest zadowalająca, ba, jest wielokrotnie niższa od predykcji zainteresowanych oraz – przede wszystkim – od oczekiwań krewnych. Poczucie wstydu oraz zawiedzionych nadziei nie pozwala zatem wrócić do rodzinnych stron, co byłoby równoznaczne z przyznaniem się do klęski.

W utworze zwraca uwagę oryginalny sposób prowadzenia narracji. Czytelnik, podobnie zresztą jak i rodzina Hayato posiada bardzo skąpe informacje na temat tego, co dzieje się z Nagayukim w Ameryce. Listy słane przez niego są dość enigmatyczne oraz zdawkowe, ubogie w szczegóły dotyczące jego codziennego życia, czy pracy. Ta pustka powoduje, że najbliżsi zaczynają zapełniać ją na własną rękę, tworami swojej wyobraźni. Ojciec Hayato ogląda syna opromienionego blaskiem chwały, natomiast biologiczna matka umiera wręcz z niepokoju. Powieść, mimo, że koncentruje się na losach Nagayukiego, w rzeczywistości jest kroniką, w której dokładnie została opisana historia rodziny, którą opuszcza emigrant – syn, ojciec, mąż. Poznajemy zatem dramat, który staje się głównie udziałem kobiet – żon, matek czy córek.

Wydaje się, że na przykładzie ojca Hayato i posłusznego mu Nagayukiego, którzy zostali zestawieni m.in. z maklerem giełdowym, panem Sono oraz synem robotnika portowego, który wrócił z USA odziany w złotolity brokat, Hisako Matsubara pragnie ukazać klęskę samurajskiej wizji rzeczywistości w konfrontacji ze światem kapitalistycznym. Na podstawie lektury nie trudno o smutną konstatację, że ludzie uczciwi, honorowi, o wysokim poczuciu moralnym, którzy przy podejmowaniu wyborów kierują się głosem sumienia oraz sprawiedliwością, najczęściej okazują się stroną przegraną, pokrzywdzoną, oszukaną. Tryumfy, spektakularne i szybkie, odnoszą natomiast wszelakiej maści szalbierze, czy oszuści, którzy potrafią bezwzględnie wykorzystać okazywane im zaufanie. Podłość, nieczułość, brutalność, przemoc stanowią najkrótszą drogę do sukcesu, którego wyznacznikiem w oczach mieszkańców oczekujących na powrót swoich rodaków jest wyłącznie gotówka, nieważne w jakich okolicznościach zarobiona.

Reasumując, Szelest złotolitego brokatu to lektura ogromnie intrygująca. Przejmująca historia rodziny Hayato jest dobrym pretekstem do ukazania zmian, jakie zaszły w Japonii na przełomie XIX oraz XX wieku. Autorka ciekawie zaprezentowała konsekwencje tych przemian. Powieść można także rozpatrywać na płaszczyźnie psychologicznej – bardzo trafnie opisane zostały relacje młodych małżonków z zaborczym ojcem Hayato, który dzięki swojej niezłomnej postawie, niezachwianej pewności siebie, masce dobrotliwości i troski, potrafi niemal bez oporu narzucić swoją wolę. Matsubara zwraca uwagę, do czego może prowadzić taka uległość i kompletny brak asertywności. Powieść skrzy się także wesoło od bogatej symboliki – wymowna jest pasja ojca Hayato do hodowania drzewek bonsai, okaleczonych karzełków, których kształt nadawany jest przez ludzką rękę. Złotolity brokat to oczywiście uosobienie spełnienia marzeń każdego emigranta o odnalezieniu szczęścia na obcej ziemi. Z kolei maska używana w przedstawieniach teatru nō, dalekiego od przyziemnej powszedniości, przeistaczającego cierpienia ludzkie w poezję to ucieleśnienie hartu ducha starego samuraja, który nawet w obliczu ciągłych klęsk spadających na jego dom, potrafił zachować zarówno niewzruszoną i dumną postawę jak i zaskakująco bezwiedny konformizm moralny. Książka dosyć krótka, ale bardzo treściwa oraz ciekawa. Godna polecenia.

piątek, 21 lutego 2014, zielony_sznurek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Basia Pelc Z Czytelni, *.play-internet.pl
2014/02/22 06:34:45
Uwielbiam czytać o Japonii a treść, te przemiany i cała reszta pozytywnie mnie do tego nastrajają.
-
Gość: dziejaszek, *.augustow.mm.pl
2014/02/22 18:47:16
Bardzo podoba mi się pomysł narracji gdzie losy bohatera widzimy przez pryzmat bliskich czytających jego listy. Świetne rozwiązanie.

A "wszelkiej maści szalbierzy czy oszustów" dziś zwykło się raczej określać mianem ludzi przedsiębiorczych ;)
-
Gość: Dominika S., *.insport.pl
2014/02/23 08:18:27
Dzięki Twojemu blogowi poznaję japońskich autorów, na których prawdopodobnie nigdy bym nie trafiła. I widzę, że znów prezentujesz literacką perełkę. Będę musiała rozejrzeć się za tą książką i koniecznie polecić ją mojemu chłopakowi, który interesuje się społeczno-kulturowymi przemianami zachodzącymi w okresie Meiji.
-
vysotsky
2014/02/23 12:09:35
Bardzo ciekawie się czytało. Odnoszę wrażenie, iż ta książka może być świetną ilustracją do wyników badań nieśmiałości młodzieży, w których Japonia jest w czołówce najbardziej nieśmiałych. W przeciwieństwie do Chin, które są na drugim biegunie. Inne wątki też wyglądają bardzo interesująco.
-
Gość: Małgośka, *.static.chello.pl
2014/02/23 21:40:26
O, znowu ciekawa książka. Bardziej intryguje mnie Japonia i zmiany, jakie tam zachodziły niż losy emigranta, ale całość wygląda dobrze. A listy to naprawdę świetny pomysł. Będę szukać w bibliotece, dzięki:)
-
Gość: Miqaisonfire, *.adsl.inetia.pl
2014/02/23 22:14:13
Czy specjalnie wybrałeś tym razem pisarkę nie pisarza, bo ktoś ostatnio zarzucał Ci brak recenzji książek napisanych przez kobiety ? :D
-
dofifi
2014/02/23 22:37:36
Ciekawe, czy byłabym w stanie odszyfrować symbolikę zawartą w tej książce... Najbardziej jednak kusi mnie warstwa psychologiczna.
-
Gość: Ambrose, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/02/25 15:54:32
Basiu - ośmielę się mniemać, że książka przypadłaby Ci do gustu, jeśli tylko zdecydowałabyś się na jej lekturę :) Polecam!

Mati - trochę nieskładnie się wyraziłem, bowiem te listy poznajemy za sprawą osób, które je czytają. Dla przykładu trzecioosobowy narrator informuje, że Tomiko wyczytała w liście od Nagayukiego, że ... itd. Nie zmienia to oczywiście faktu, że zabieg dość ciekawy, chociaż literaturze nieobcy :)
Haha, jak jeszcze raz przeczytałem recenzję to nie pozostało mi nic innego jak zgodzić się z Twoimi słowami, że po prostu opisałem biznesmenów tudzież ludzi przedsiębiorczych :)

Dominiko - dziękuję za miłe słowa, ale muszę od razu nadmienić, że prawdziwą ekspertką w kwestii japońskich, czy ogólnie dalekowschodnich pisarzy jest z pewnością Luiza, która prowadzi blog recenzencki Owarinai Yume :)
Jeśli chodzi o inne pozycje opisujące przemiany w epoce Meiji, która tak interesuje Twojego chłopaka to polecam mu serdecznie lekturę dzieł Tanizakiego oraz Natsume Soseki :)

Andrew - ha, wspominałeś już raz o tych badaniach na moim blogu i ciągle mam Twoje słowa na uwadze. Jeśli chodzi o pisarzy japońskich idealnie się one sprawdzają. Co do literatów chińskich to cały czas przymierzam się do jakiegoś dzieła, które spłodził artysta z Państwa Środka :)

Małgośko - ja również byłem rozczarowany, kiedy na okładce wyczytałem, że będę mieć do czynienia z emigrantem, ale jakoś to przełknąłem i okazało się, że to był dobry wybór - lektura jest bardzo interesująca, a zdecydowana większość akcji rozgrywa się jednak w Japonii z racji śledzenia losów rodziny emigranta :)

Miqa - haha, dokładnie tak to wygląda, prawda? Ale muszę przyznać, że wcale nie planowałem przeczytać książki napisanej akurat przez kobietę (nigdy tak nie postępuję - czytam tytuły, które mnie zaintrygują, a nie te które spłodził przedstawiciel danej płci) - zadecydował o tym ślepy traf. Przeglądałem akurat Allegro w poszukiwaniu "Kroniki ptaka nakręcacza" w twardej oprawie i natrafiłem na omawianą pozycję. Skusiła mnie cena - 2,00 zł za egzemplarz + 2,50 zł za przesyłkę. Dopiero kiedy zapoznałem się z tekstem z okładki dowiedziałem się, że autorką jest kobieta (po imieniu i nazwisku nie byłem w stanie tego stwierdzić). Można zatem powiedzieć, że magia książek znowu zadziałała i powieść napisana kobiecą ręką sama wpadła mi w ręce :)

Dofifi - wydaje mi się, że akurat symbolika nie jest szczególnie wymyślna, ale warstwa psychologiczna to już zdecydowanie bardzo mocna strona utworu. Najciekawsze są relacje ojca z córką i przybranym synem oraz stosunek mieszkańców wioski do tych, którzy przybywają zza wielkiej wody :)
-
Gość: Ola, *.play-internet.pl
2014/02/27 10:49:25
Widzę, że bardzo konsekwentnie nadal pozostajesz pod urokiem japońskiej literatury i kultury:) Dobrze się czyta Twoje recenzje :)
-
Gość: Ambrose, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/02/27 12:06:28
Olu - można powiedzieć, że wpadłem jak śliwka w kompot. Japońscy twórcy wyjątkowo przypadli mi do gustu i jeśli tylko pojawia się sposobność, z ogromną przyjemnością zapoznaję się z ich wkładem w dorobek literatury światowej :)
Dzięki za miłe słowa :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Co czytać?

Co czytać?

DużeKa

Lubimy Czytać

Wielka Rzeczpospolita