Subiektywnie o książkach. I nie tylko.

Wpisy z tagiem: literatura radziecka

sobota, 24 sierpnia 2013

Okładka książki Drzazga. Opowieść o Niej i o Niej

  Tytuł: Drzazga. Opowieść o Niej i o Niej

  Autor: Władimir Zazubrin

  Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

  Liczba stron: 142

  Cena: 23,90 zł

  Oprawa: miękka



 

 

 

 

 

 

Władimir Zazubrin, właściwie Zubrow, to radziecki pisarz, dziennikarz oraz prozaik, a przy tym znakomity przykład, że żadna rewolucja nie lubi intelektualistów. W przypadku Zubrowa, można pokusić się o banalne stwierdzenie, że bunt miał on we krwi. Urodzony w 1895 roku w Penzie syn pracownika kolejowego już w 1907 roku, za sprawą ojca, uczestnika rewolucji rosyjskiej z 1905 roku, wraz z całą rodziną trafił na zesłanie do Syzrania. Tam kontynuował naukę w szkole realnej, w której założył kółko socjalistyczne – broszurki, zebrania, przemówienia, stanowiły wystarczający powód, by Zubrowa wpakować na 3 miesiące aresztu. Po opuszczenia więzienia Zubrow, prawdopodobnie z polecenia partii, został zwerbowany przez carską Ochranie, z którą rozpoczął współpracę jako agent Minin. Rok 1917 to kolejna odsiadka – Zubrow został aresztowany przez władze Rządu Tymczasowego za propagandę bolszewicką. Po wyjściu na wolność trafił do armii – skierowano go do Pawłowskiej Szkoły Wojskowej w Piotrogradzie. Następne miesiące to istna burza – rewolucja październikowa, powrót do Syzrania, szkolenie wojskowej w Irkucku, zakończone promocją na podporucznika. Rok 1919 to udział w rosyjskiej wojnie domowej. Początkowo Zubrow walczył po stronie białych w oddziałach admirała Kołczaka, a kiedy wojska Kołczaka znajdowały się w odwrocie, Zubrow wraz z dwoma plutonami przyłączył się do czerwonej partyzantki. Działania wojenne skończyły się dla Zubrowa w Kańsku – ciężko chory na tyfus trafił na kwaterę do rodziny Tieriajewów, która oprócz gościny dała mu również żonę – Warwarę Tieriajewą.

W roku 1921 pisarz pod pseudonimem Zazubrin wydał pierwszą powieść radziecką, książkę Dwa światy, opowiadającej o walkach białych i czerwonych, prowadzonych na Syberii. Utwór z miejsca zdobył sporą popularność – pozytywnie wypowiedzieli się o nim Lenin oraz Maksym Gorki, który od tego czasu wziął Zazubrina pod literackie skrzydła. Kolejne dzieła, publikowane na łamach czasopisma Sibirskije Ogni, nie wzbudzały już takiej estymy ani entuzjazmu. Hotel pracowniczy określany był mianem haniebnego, obrzydliwego, zaślinionego paszkwilu na rewolucję, na partię komunistyczną. Równie ostro została skrytykowana powieść Zadra, która w konsekwencji protestów w ogóle nie doczekała się publikacji. Dzieło przez długi okres pogrążyło się w niebycie, z którego zostało wydobyte dopiero w 1989 roku, kiedy to ukazało się ono na łamach Sibirskij Ogni.

Drzazga. Opowieść o Niej i o Niej, z którą polski czytelnik może zapoznać się w rodzimym języku dzięki Państwowemu Instytutowi Wydawniczemu, uchodzi za najważniejsze dzieło w całkiem bogatym dorobku Zazubrina. Drzazga to historia równie błyskotliwej, co krótkiej kariery Srubowa, przewodniczącego gubernialnej CzekiWszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją, Spekulacją i Nadużyciami Władzy, krócej Czieriezwyczajka lub po prostu Czeka, założona przez polskiej szlachcica Feliksa Dzierżyńskiego, działała w Rosji Sowieckiej w latach 1917 – 1922, siejąc strach i terror wśród miejscowej ludności. Do podstawowych zadań Czeka należało ściganie oraz likwidacja wszelkich akcji kontrrewolucyjnych i sabotażowych na obszarze sowieckiego państwa, eliminacja wrogich elementów oraz przeprowadzanie wstępnych doniesień, koniecznych do zachowania bezpieczeństwa oraz zapewnienia powodzenia rewolucji. W konsekwencji Czeka w ciągu kilku lat funkcjonowania pozbawiła życiu kilkuset tysięcy ludzi. Ta instytucja odpowiedzialna jest również za powstawanie oraz funkcjonowanie pierwszych łagrów, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Nie ma się zatem czemu dziwić, że przeciętny obywatel Kraju Rad nie pałał wobec tej organizacji zbyt ciepłym uczuciem.

Drzazga opowiada o życiu codziennym Czekistów. Proza Zazubrina, bezkompromisowa, szczera, pozbawiona zbędnych upiększeń, a przez to brutalna i niewiarygodnie drastyczna, jest swego rodzaju podglądaniem rewolucji od jej kuchennych drzwi. Powieść zaczyna się bardzo mocnym akcentem, sceną rozstrzelania wrogów rewolucji. Piwnice gubernialnej Czeki odsłaniają przed czytelnikiem swoje sekrety – cele więzienne przepełnione wrakami ludzkimi, które oczekują jedynie na śmierć, nie dopuszczając nawet do swoich umysłów cienia nadziei, które świadome są faktu, że na litość, bądź miłosierdzie oprawców nie ma co liczyć. Ciasne korytarze, podłoga upaćkana krwią, niedbale posypana wapnem, ściany z dziurami po kulach, lodowate światło nagiej żarówki towarzyszące ostatniej wędrówce. Pięć na raz strzałów w pięć ludzkich potylic – następne pięć ludzkich istnień zamienia się w dymiące pięć worków zwłok. Odór krwi otumania, smród fekaliów przyprawia o zawrót głowy, rozlegające się od czasu do czasu skowyty i błagalne jęki powodują jedynie o złość. Robota niezbędna, konieczna, bez której rewolucja nie mogłaby się odbyć, ale jakże ciężka, jakże niewdzięczna. Próżno liczyć na zrozumienie innych obywateli, którzy przecież tak chętnie, tak gorliwie piszą donosy na pozostałych, podsyłając kolejnych wrogów systemu, z którymi należy się bezwzględnie rozprawić. Krzywe spojrzenia, nienawistny wzrok wbity w plecy, zjadliwe szepty, które natychmiast milkną, jeśli tylko pojawić się w pobliżu. Kat, rzeźnik, oprawca – asenizator rewolucji nie może oczekiwać żadnego wsparcia. Samotnie musi dźwigać brzemię ciężaru, który postanowił nieść na swoich barkach.

Wykreowana przez Zazubrina postać Srubowa wzbudza tyleż samo strachu, co obrzydzenia. Idealista, o rękach głęboko zanurzonych w krwi, na której próbuje wznieść rewolucyjny gmach, swoim bezkompromisowym działaniem oraz bezwzględnością, z jaką tępi przeciwników sprawy, o którą walczy, wywołuje głęboką odrazę. Chociaż w miarę jak poznajemy Srubowa, zaczynamy czuć do niego coś na wzór szacunku wobec żelaznej konsekwencji, z jaką komisarz Czeka traktuje prowadzoną walkę. Nie ma on litości nawet dla własnego ojca, na którym wyrok wykonuje najbliższy przyjaciel Srubowa, Kac. Srubow gości później znajomego, a matce ze spokojem tłumaczy, że jej małżonek musiał zostać usunięty, swoją postawą nie pozostawił mu innego wyjścia. Rewizje, spotkania z donosicielami, aresztowania, przesłuchania, werbowanie agentów to codzienność Srubowa, który wobec rewolucji jest niczym Jezusowy apostoł – potrafi wyrzec się dla niej rodziny, opuścić najbliższych, by jak najgorliwiej nieść światu czerwone przesłanie.

Czytając opowiadanie Zazubrina nietrudno dziwić się zwolennikom sprawy, że pisarza posądzono o działalność antykomunistyczną. Głównym bohaterem, w miarę rozwijającej się fabuły, zaczynają wstrząsać coraz głębsze wątpliwości, co do słuszności wykonywanych obowiązków. Srubow, intelektualista i myśliciel w sposób racjonalny próbuje wytłumaczyć konieczność swoich działań. Tym różni się od pozostałych pracowników Czeka, którzy pracę starają się wykonywać bezmyślnie i mechanicznie. Oprawcy stosują różnego rodzaju pancerze, znieczulające ich na potworności, których się dopuszczają – postrzeganie ofiar jako bezrozumnych zwierząt, które należy zaszlachtować, morze alkoholu, czy złość i agresja wzbudzana w sobie wobec wrogów rewolucji to najczęstsze panaceum, mające uchronić przed psychicznym rozstrojem. Z kolei Srubow myśli głównie o idei, której służy z pełnym oddaniem, posługując się przy tym całą rzeszą metafor. Jednak z czasem wizje zaczynają przybierać coraz bardziej karykaturalne kształty, stając się niejako odzwierciedleniem pogarszającej się psychiki bohatera, która nie potrafi dłużej znieść oglądanego okrucieństwa. Rewolucja, piękna, acz niebezpieczna i okrutna kochanka okazuje się zawszoną, obrzydliwą i zachłanną babą, łaknącą ofiary z każdego, bez wyjątku. Malownicza rzeka krwi, którą można dopłynąć do krainy prawdziwego komunizmu zamienia się w śmierdzący ściek, pełen trupów i fekaliów. Z kolei gmach potężnej fabryki – nowego państwa stanowi wyłącznie fasadę dla zwykłej maszynki do mielenia ludzkiego mięsa, której tryby gęsto smarowane są krwią.

Sama tematyka podjęta przez Zazubrina jest niezwykle interesująca, jednak to styl pisarza stanowi o sile i potędze tego utworu. Liczne równoważniki zdań, krótkie, oszczędne w słowa zdania, często szarpane i urywane frazy sprawiają, że proza autora, podobnie jak postać Srubowa, wydają się być wyprane z emocji. Potęguje to wrażenia płynące z lektury. Zazubrin boleśnie uświadamia odczłowieczenie i głęboką dehumanizację rewolucjonistów – Gorki w przedmowie do utworu, pragnąc niejako uchronić go przed oczekiwaną krytyką pisał: Macie tutaj przed sobą bohatera, jakiego nie widziała dotąd historia ludzkości. Macie tutaj wewnętrzną tragedię owego bohatera, który nie uniósł ciężaru heroicznego czynu. Ale po lekturze książki trudno traktować słowa Gorkiego poważnie i nie patrzeć na nie inaczej jak próbę ratowania powieści przed aparatem cenzury. Zazubrin absolutnie nie bał się podejmować tematów trudnych i kontrowersyjnych, uzmysławiając współczesnym w jak trudnych warunkach rodzi się nowy człowiek. Jednak niewielu komunistów uważało za słuszne otwarte babranie w grzeszkach sowieckiego państwa. Sprawę dodatkowo pogarszało podejście Zazubrina wobec rewolucyjnej rzeczywistości, którą w jego mniemaniu winno przedstawiać się bez zbędnego zadęcia, z pełną dozą realizmu i bez upiększania. W trakcie spotkania Stalina z literatami w domu Gorkiego, Zazubrin zaprezentował swoje poglądy, a w celu jeszcze precyzyjniejszego wyrażenia swoich koncepcji posłużył się przykładem Stalina, o którym powiedział, że opisałby go jako człowieka niczym się nie wyróżniającego, zwykłego, ze śladami po ospie. Za te słowa przyszło mu jednak słono zapłacić. 5 lat później, Zazubrin skończył dokładnie tak, jak ofiary jego Drzazgi­­­ – aresztowany w czasie wielkiej czystki w 1937 wraz z żoną trafił do więzienia. Po 3 miesiącach został rozstrzelany. Ale dziś, po latach, które upłynęły od śmierci zarówno Stalina jak i Zazubrina, a także po upadku sowieckiego molocha, mocna rzec, że to syberyjski pisarz wyszedł z konfrontacji zwycięsko. W końcu to bohater jego powieści, ojciec Srubowa, wysyła do syna list, w którym trafnie przewiduje dalsze losy rewolucji:

Wyobraź sobie, że wznosisz gmach ludzkich losów gwoli uszczęśliwienia ludzkości, podarowania jej pokoju i pomyślności, ale w tym celu koniecznie trzeba zamęczyć jedną tylko malutką istotę, na jej łzach oprzeć ów gmach. Czy zgodziłbyś się być architektem? Ja, twój ojciec odpowiadam – nie, ja nigdy, a ty… Ty na milionach zamęczonych, rozstrzelanych, zlikwidowanych zamierzasz wznieść gmach ludzkiego szczęścia… Mylisz się… Ludzkość przyszłości nie przyjmie „szczęścia” wyrosłego na ludzkiej krwi…

Drzazga to bardziej opowiadanie niż powieść, ale to bezsprzecznie jeden z najlepszych utworów, jakie przyszło mi do tej pory przeczytać. Książka wbija się niczym drzazga w umysł, nie pozwalając na długo o sobie zapomnieć.

środa, 26 grudnia 2012

Okładka książki Matka

  Tytuł: Matka

  Autor: Maksym Gorki

  Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy 

  Liczba stron: 386

  Cena: do nabycia w antykwariacie

  Oprawa: twarda



 

 

 

 

 

 

 

Maksym Gorki to jeden z najbardziej znanych pisarzy radzieckich. Na jego koncie znajdują się zarówno dramaty, opowiadania jak i poezje, uchodzi za czołowego przedstawiciela rosyjskiego modernizmu. Najobfitszy okres jego twórczości, z którego pochodzą najsłynniejsze dzieła, przypada na początek XX wieku, a więc zmierzch caratu w Rosji. To wtedy powstały takie utwory jak dramaty Letnicy (1904), Barbarzyńcy (1905), powieści Foma Gordiejew (1899) czy recenzowana Matka (1906). Gorki praktycznie od początku swojej twórczości krytykował drobnomieszczaństwo, burżuazję, wieszczył rewolucję, w której powodzenie głęboko wierzył. Część tego gorącego pragnienia zmian, które powinny zajść w rosyjskim społeczeństwie, Gorki zawarł w utworze Matka.

Książka zaczyna się niesamowicie trafnym opisem fabrycznej codzienności, na którą skazani są prości, niewykształceni robotnicy. Przyznaję, że te pierwsze kilka stron całej powieści zrobiły na mnie największe wrażenie. Gorki niezwykle brutalnie zaprezentował nam, ile warte jest robotnicze życie, które upływa dzień w dzień tym samym rytmem, wyznaczonym przez fabryczną syrenę. Dzień, nie pozostawiając śladu, został wykreślony z ludzkiego życia, człowiek zbliżył się o jeden znowu krok do grobu, ale cieszył się na myśl o czekającym go za chwilę odpoczynku, o zadymionej szynkowni i – był zadowolony. Ludzie traktowani są nie lepiej niż maszyny, wymaga się od nich wydajności, bezawaryjności oraz nieustannej, efektywnej pracy. Zapewnia się im krótki wypoczynek, pozwala na trochę zabawy, ale wszystko w odpowiednich granicach; rozrywki, czy przerwy mają służyć jedynie regeneracji, tak by robotnik mógł wrócić do swoich zajęć pełen sił i by kolejny dzień ze swojego życia oddał fabryce. Praca jawi się jako zajęcie niemal syzyfowe; zdaje się nie mieć początku, bo praktycznie od najmłodszych lat ludzie muszą zarabiać na chleb, ani końca, bowiem większość musi pracować do końca swojego żywota. Zdobyte pieniądze pozwalają jedynie dożyć kolejnej syreny obwieszczającej początek zmiany, nasycić się oraz zalać smutki i cały bezsens prowadzonej egzystencji w butelce wódki. Praca staje się celem samym w sobie, dni zlewają się w jedno. Życie było zawsze takie samo – równo i wolno płynęło dokądś mętnym strumieniem, rok za rokiem, omotane przez nawyk myślenia zawsze o tych samych sprawach i wykonywania dzień w dzień tych samych czynności. I nikomu nie chciało się podjąć prób jakichkolwiek zmian na lepsze.

Tytułowa matka, Pelagia Własowa, to żona ślusarza Michała Własowa, ponurego i zaciętego robotnika. W przypadku jak wielu jemu podobnych, Własowowi doskwierała marność prowadzonej egzystencji. Ten psychiczny ból, którego jednak nie potrafił zdiagnozować, próbował zalewać alkoholem, uśmierzać go, wyżywając się brutalnie na swojej małżonce oraz synu. Pewnego razu, Paweł, jego jedyne dziecko, protestuje przeciw bezzasadnej przemocy, której ofiarą padają on i matka. Własow ustępuje, jednak nie potrafi wybaczyć synowi aktu buntu i nie odzywa się do niego aż do śmierci. Po odejściu ciemiężyciela, Paweł próbuje żyć dokładnie tak jak ojciec. Okazuje się jednak, że młody Własow ma bardzo słabą głowę, a do uciech z pozostałą młodzieżą robotniczą jakoś mu nie spieszno. Tryb życia, prowadzony przez pozostałych mieszkańców osady zdecydowanie nie odpowiada Pawłowi, nie zna jednak innego. Szpony znudzenia oraz beznadziei zaciskają się na gardle młodego Własowa.

Znaczek upamiętniający rewolucję z 1905 [http://pl.123rf.com]

Na szczęście Paweł odnajduje z czasem cel, któremu pragnie poświęcić resztę swojego życia. Okazuje się nim sprawa, tj. rewolucyjny ruch socjalistyczny. Matka początkowo bardzo nieufnie podchodzi do fanaberii syna, lękając się o jego bezpieczeństwo jak i ludzi, z którymi styka się jej ukochane dziecko. Kiedy jednak przychodzi do spotkania z owymi demonizowanymi działaczami ruchu socjalistycznego, przed matką stają sami młodzi ludzie, płonący wewnętrzną wiarą, głęboko przekonani o możliwości przeprowadzenia społecznych zmian oraz wcielenia w życie głoszonych, jakże szlachetnych postulatów. Wichrzycielami porządku jest zatem młodzież, ludzie czyści, nieskażeni cynizmem, pełni nadziei, ufający w swoją siłę oraz nieuchronną falę historii, która zmyje wreszcie wszelką niesprawiedliwość, wyzysk oraz zło.

Matka, prosta kobieta, na początku nie potrafi wyjrzeć poza strach o swojego syna, który paraliżuje jej umysł. Dopiero z czasem, Pelagia Własowa otwiera się na idee, głoszone przez socjalistów. Powoli, krok po kroku przekonuje się, że syn oraz współtowarzysze chcą w gruncie rzeczy zmieniać świat na lepsze i z pewnością nie można ich od tego zamiaru odwodzić. Stopniowo, troska matki zaczyna obejmować również przyjaciół Pawła, by wkrótce ogarnąć również cały ruch rewolucyjny, którego powodzenia stanie się kluczową sprawą dla Własowej.

Pelagia, przyłączając się do sprawy, wreszcie uświadamia sobie, że kobieta nie musi chować się przez całe życie w cieniu męża. Własowa dokłada swoją cegiełkę do działalności socjalistów poprzez zajmowanie się kolportażem prasy rewolucyjnej, przekazywanie poufnych informacji, opiekę nad innymi członkami ruchu. Jest to szczególnie istotna kwestia, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w czasach carskiej Rosji, emancypacja kobiet była jedynie mrzonką.

Własowa, jako kobieta głęboko wierząca, nie mogła pogodzić się oskarżeniami kierowanymi przez socjalistów pod adresem kościoła. Wszelką krytykę duchownych uważała za bluźnierstwo. Jednak kropla drąży skałę. W końcu Pelagia dokonuje otwartego aktu apostazji, wyznając, Co do Boga nie wiem, ale w Chrystusa wierzę. I słowom jego wierzę: kochaj bliźniego jak siebie samego – w to wierzę. W jej oczach walcząca o słuszne idee młodzież zaczyna urastać właśnie do postaci Jezusa, który cierpi niesłusznie za grzechy innych ludzi. Lżony, opluwany, wyszydzany a wreszcie zdradzony Chrystus z czasem jednak odnosi tryumf. Matka jest pewna, że podobnie będzie się miała rzecz z rewolucją, która prędzej czy później zawładnie Rosją oraz całym światem, przynosząc wytchnienie oraz ukojenie w postaci nowego, lepszego jutra.

Warto dodać, że kilka motywów z książki opartych jest na autentycznych wydarzeniach. Piotr Załamow, młody robotnik niósł krwistoczerwony sztandar na pochodzie pierwszomajowym, za co został zesłany na katorgę, a jego matka Anna Kirłłowna, podobnie jak syn, była zaangażowana w działalność rewolucyjną. Nie zmienia to jednak faktu, że styl Gorkiego w Matce jest po prostu porażający, skutecznie odstraszający nawet najwytrwalszego czytelnika. W książce panuje patos, niemal każda stronnica promieniuje podniosłym i uroczystym tonem. Bohaterowie jawią się bardziej jako idee niż rzeczywiści ludzie, posiadający zarówno słabości jak i potrzeby. Całość razi również niezwykle naiwną wiarą w człowieka. Być może zabrzmi to gorzko i ironicznie, ale przekonanie, że ludzkość może zmienić się tak diametralnie z pokolenia na pokolenie jest doprawdy infantylne. Można rozgrzeszać Gorkiego i oddać mu przynajmniej tyle, że był on przeciwny rewolucji październikowej, od początku nie podobały mu się sposoby działania oraz metody przejęcia władzy przez partię bolszewicką. Do dziś są zresztą snute przypuszczenia na temat dość tajemniczej śmierci Gorkiego, za którą stać miał ponoć sam Stalin, należący przecież do wielkich fanów Matki. Wspomnieć należy również o tym, że Matkę skrzywdzili okrutnie także bolszewicy, którzy wykorzystywali ją jako jeden z propagandowych utworów, stanowiących podwaliny pod rozprzestrzenianie idei socjalizmu po całym świecie. Wydaje się, że głównie z tego powodu większość polskich czytelników Matki, należących do pokolenia naszych rodziców oraz dziadków nie pała do tego utworu zbyt rzewnym uczuciem.

| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
Ciekawe blogi książkowe
Inne, równie interesujące
Konkursy
Spis recenzji
Tu i tam
Wydawnictwa

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Co czytać?

Co czytać?

DużeKa

Lubimy Czytać

Wielka Rzeczpospolita